Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny

...
Kolarstwo to jedna z najtrudniejszych dyscyplin sportu. Nawet najgorszy kolarz jest wciąź wybitnym sportowcem.....Nadjeźdzają znienacka. Zawsze cicho, zawsze szybko. Atakują człowieka przyzwyczajonego do zwracania uwagi na odgłsy jezdni. Budzą popłoch, bo dokąd uciekać z ... chodnika.- Rowerzyści
Archiwum bloga
- 2026, Maj10 - 0
- 2026, Kwiecień17 - 0
- 2026, Marzec10 - 0
- 2026, Luty17 - 0
- 2026, Styczeń28 - 0
- 2025, Grudzień24 - 0
- 2025, Listopad16 - 0
- 2025, Październik34 - 0
- 2025, Wrzesień21 - 0
- 2025, Sierpień20 - 0
- 2025, Lipiec15 - 0
- 2025, Czerwiec16 - 0
- 2025, Maj13 - 0
- 2025, Kwiecień17 - 0
- 2025, Marzec17 - 0
- 2025, Luty18 - 0
- 2025, Styczeń23 - 0
- 2024, Grudzień18 - 0
- 2024, Listopad7 - 0
- 2024, Październik8 - 0
- 2024, Wrzesień11 - 0
- 2024, Sierpień11 - 0
- 2024, Lipiec13 - 0
- 2024, Czerwiec15 - 0
- 2024, Maj16 - 0
- 2024, Kwiecień14 - 0
- 2024, Marzec10 - 0
- 2024, Luty8 - 0
- 2024, Styczeń8 - 0
- 2023, Grudzień15 - 0
- 2023, Listopad9 - 0
- 2023, Październik9 - 0
- 2023, Wrzesień10 - 0
- 2023, Sierpień17 - 0
- 2023, Lipiec25 - 0
- 2023, Czerwiec15 - 0
- 2023, Maj18 - 0
- 2023, Kwiecień14 - 0
- 2023, Marzec10 - 0
- 2023, Luty6 - 0
- 2023, Styczeń19 - 0
- 2022, Grudzień10 - 0
- 2022, Listopad7 - 0
- 2022, Październik13 - 0
- 2022, Wrzesień10 - 0
- 2022, Sierpień11 - 0
- 2022, Lipiec10 - 0
- 2022, Czerwiec14 - 0
- 2022, Maj13 - 0
- 2022, Kwiecień12 - 0
- 2022, Marzec19 - 0
- 2022, Luty7 - 0
- 2022, Styczeń6 - 0
- 2021, Grudzień14 - 0
- 2021, Listopad14 - 0
- 2021, Październik19 - 0
- 2021, Wrzesień18 - 0
- 2021, Sierpień18 - 0
- 2021, Lipiec26 - 0
- 2021, Czerwiec24 - 0
- 2021, Maj18 - 0
- 2021, Kwiecień15 - 0
- 2021, Marzec8 - 0
- 2021, Luty11 - 0
- 2021, Styczeń14 - 0
- 2020, Grudzień7 - 0
- 2020, Listopad6 - 0
- 2020, Październik10 - 0
- 2020, Wrzesień6 - 0
- 2019, Czerwiec8 - 4
- 2019, Maj10 - 0
- 2019, Kwiecień7 - 3
- 2018, Wrzesień11 - 1
- 2018, Sierpień16 - 1
- 2018, Lipiec22 - 4
- 2018, Czerwiec18 - 2
- 2018, Maj23 - 10
- 2018, Kwiecień20 - 7
- 2018, Marzec5 - 0
- 2018, Styczeń6 - 0
- 2017, Grudzień3 - 3
- 2017, Listopad1 - 0
- 2017, Październik4 - 0
- 2017, Wrzesień12 - 5
- 2017, Sierpień24 - 2
- 2017, Lipiec16 - 5
- 2017, Czerwiec22 - 5
- 2017, Maj18 - 19
- 2017, Kwiecień15 - 9
- 2017, Marzec3 - 2
- 2017, Luty1 - 0
- 2017, Styczeń8 - 10
- 2016, Grudzień4 - 0
- 2016, Listopad9 - 3
- 2016, Październik8 - 2
- 2016, Wrzesień18 - 9
- 2016, Sierpień28 - 7
- 2016, Lipiec17 - 10
- 2016, Czerwiec30 - 18
- 2016, Maj26 - 6
- 2016, Kwiecień18 - 11
- 2016, Marzec10 - 10
- 2016, Luty12 - 4
- 2016, Styczeń8 - 0
- 2015, Grudzień9 - 7
- 2015, Listopad6 - 2
- 2015, Październik14 - 1
- 2015, Wrzesień28 - 21
- 2015, Sierpień23 - 7
- 2015, Lipiec22 - 8
- 2015, Czerwiec16 - 14
- 2015, Maj16 - 14
- 2015, Kwiecień17 - 12
- 2015, Marzec14 - 14
- 2015, Luty6 - 18
- 2015, Styczeń4 - 4
- 2014, Grudzień6 - 25
- 2014, Listopad14 - 20
- 2014, Październik19 - 13
- 2014, Wrzesień25 - 12
- 2014, Sierpień15 - 10
- 2014, Lipiec32 - 70
- 2014, Czerwiec28 - 26
- 2014, Maj23 - 25
- 2014, Kwiecień22 - 29
- 2014, Marzec13 - 14
- 2014, Luty14 - 0
- 2014, Styczeń3 - 5
- 2013, Grudzień6 - 4
- 2013, Listopad14 - 29
- 2013, Październik16 - 6
- 2013, Wrzesień18 - 36
- 2013, Sierpień16 - 13
- 2013, Lipiec25 - 36
- 2013, Czerwiec17 - 13
- 2013, Maj19 - 19
- 2013, Kwiecień10 - 7
- 2013, Marzec4 - 16
- 2013, Luty2 - 6
- 2013, Styczeń1 - 3
- 2012, Grudzień1 - 0
- 2012, Listopad3 - 6
- 2012, Październik2 - 3
- 2012, Wrzesień5 - 14
- 2012, Sierpień20 - 14
- 2012, Lipiec23 - 16
- 2012, Czerwiec18 - 9
- 2012, Maj28 - 21
- 2012, Kwiecień16 - 17
- 2012, Marzec9 - 13
- 2012, Luty5 - 2
- 2012, Styczeń5 - 2
- 2011, Grudzień12 - 8
- 2011, Listopad13 - 2
- 2011, Październik7 - 10
- 2011, Wrzesień25 - 52
- 2011, Sierpień14 - 28
- 2011, Lipiec13 - 16
- 2011, Czerwiec15 - 40
- 2011, Maj25 - 19
- 2011, Kwiecień19 - 39
- 2011, Marzec20 - 77
- 2011, Luty10 - 20
- 2011, Styczeń15 - 29
- 2010, Grudzień10 - 10
- 2010, Listopad9 - 22
- 2010, Październik19 - 7
- 2010, Wrzesień21 - 15
- 2010, Sierpień17 - 25
- 2010, Lipiec29 - 69
- 2010, Czerwiec27 - 31
- 2010, Maj23 - 20
- 2010, Kwiecień20 - 21
- 2010, Marzec12 - 13
- 2010, Luty11 - 9
- 2010, Styczeń10 - 27
- 2009, Grudzień8 - 3
- 2009, Listopad16 - 9
- 2009, Październik6 - 0
- 2009, Wrzesień11 - 25
- 2009, Sierpień19 - 26
- 2009, Lipiec14 - 4
- 2009, Czerwiec17 - 18
- 2009, Maj22 - 25
- 2009, Kwiecień18 - 47
- 2009, Marzec10 - 58
- 2009, Luty12 - 34
- 2009, Styczeń6 - 13
- 2008, Grudzień18 - 41
- 2008, Listopad11 - 26
- 2008, Październik3 - 15
- 2008, Wrzesień21 - 42
- 2008, Sierpień29 - 40
- 2008, Lipiec22 - 29
- 2008, Czerwiec24 - 43
- 2008, Maj19 - 38
- 2008, Kwiecień14 - 32
- 2008, Marzec17 - 58
- 2008, Luty16 - 88
- 2008, Styczeń9 - 29
- 2007, Grudzień17 - 37
- 2007, Listopad9 - 27
- 2007, Październik10 - 1
- 2007, Wrzesień23 - 14
- 2007, Sierpień30 - 13
- 2007, Lipiec16 - 33
- 2007, Czerwiec17 - 16
- 2007, Maj19 - 25
- 2007, Kwiecień20 - 41
- 2007, Marzec20 - 88
- 2007, Luty11 - 30
- 2007, Styczeń7 - 11
...
Kolarstwo to jedna z najtrudniejszych dyscyplin sportu. Nawet najgorszy kolarz jest wciąź wybitnym sportowcem.....Nadjeźdzają znienacka. Zawsze cicho, zawsze szybko. Atakują człowieka przyzwyczajonego do zwracania uwagi na odgłsy jezdni. Budzą popłoch, bo dokąd uciekać z ... chodnika.- Rowerzyści
Dane wyjazdu:
34.07 km
32.00 km teren
01:31 h
22.46 km/h
Max prędkość:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)
Rower:
Błękitne niebo, z jaskrawym słońcem, ale...
Środa, 4 kwietnia 2007 · dodano: 04.04.2007 | Komentarze 4
Błękitne niebo, z jaskrawym słońcem, ale...Niestety sprawdziły się prognozy i dzisiaj już temperatura nie była tak wysoka jak w poprzednich dniach. Oscylowała w granicach 7*C, ponad to zimny wiatr dawał się we znaki. Nie ma co narzekać po dwóch dniach przerwy to i takie warunki człowiekowi aż tak bardzo nie przeszkadzają. Żeby ułatwić sobie jazdę pojechałem w miejsca w miarę osłonięte przed wiatrem. Dobrze mi posłużył las Łagiewnicki. Na dojeździe wiało nie miłosiernie, miejscami zastanawiałem się czy by się nie cofnąć do domu. Dojechawszy do granicy drzew zaczynało się już ustatkowywać i dalej jazda sprawiała samą przyjemność. Przejechałem przez Arturówek, w którym to nasypali nowy piasek na plażę, budują jakąś zagrodę drugą dla dzieci i inne drobne roboty, przygotowania do sezonu letniego idą pełną parą. Lepiej jakby zrobili boisko do gry w siatkówkę plażową, ale nie o tym tu mowa. Dalej pomknąłem w stronę Łagiewnik tzw. "tarką" - w takich przypadkach docenia się posiadanie amortyzatora (sprawnego). Kolejne etapy wycieczki przebiegały różnymi ścieżkami rezerwatu i lasu Łagiewnickiego włączając w to niebieski, żółty i czerwony szlak. Nie wydostawałem się dzisiaj poza granicę drzewostanu, żeby mnie wiatr nie przeleciał ;)
Tak zszedł dzisiejszy dzień na wędrówkach leśnych.
Zdjęć: brak, powód: brak chęci na robienie ich :P
Dane wyjazdu:
100.80 km
53.00 km teren
05:24 h
18.67 km/h
Max prędkość:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)
Rower:
Wycieczka z ŁKTK PTTK im. Henryka Gintera
Niedziela, 1 kwietnia 2007 · dodano: 01.04.2007 | Komentarze 8
Wycieczka z ŁKTK PTTK im. Henryka GinteraJuż sam skrót tego może przyprawić o zawrót głowy czytającego niezaznajomionego w znaczeniu go.
Dlatego na wstępie rozszyfrowuje:
Łódzki Klub Turystów Kolarzy Polskiego Towarzystwa Turystyczno Krajoznawczego
Przejdźmy może do relacji z wycieczki.
8.00 Pobudka w niedziele o tak wczesnej godzinie nie należy do przyjemnych, szczególnie jak w dniu poprzednim siedzi się do późna w nocy. Trudno jak się postawiło cel to trzeba się go trzymać. Szybkie śniadanie, drugie śniadanie w plecak+inne drobne pierdoły mogące się przydać i w drogę. Aaale moment, przypomina o sobie hałasujący łańcuch, więc też mu na śniadanie kapkę oleju na ogniwo :) Teraz jak już wszyscy pożywieni ruszam na Stary Rynek. Szybkie tempo i człowiek powoli wybudza się ze snu.
Na zbiórce widzę już znajome twarze z poprzedniej wycieczki w tym mojego kuzyna: Gucio112. Dziesięć minut jeszcze zapasu dla spóźnialskich i ruszamy.
Dzisiaj zaplanowane Brzeziny i Małczew, kierujemy się więc na wschód. Przejeżdżamy koło zakładu karnego na obrzeżach Łodzi i dalej jedziemy ulicą Beskidzką. Kawałek dalej ku mojemu zaskoczeniu znajdujemy się na trasie maratonu łódzkiego i nie niej pozostajemy aż do miejscowości Bukowiec w której rozłączamy się z maratońskimi trudnościami. Pod kołami mamy teraz upragniony przez co niektórych dobry asfalt prowadzący przez Byszewy, Moskwę i Jaroszki. Tutaj trasa urywa mi się z pamięci. Wiem, że były to jakieś mniejsze miejscowości których nie sposób było spamiętać. Pedałując wciąż i stale dojeżdżamy do Brzezin. Tutaj jeden z dłuższych postoi i regeneracja sił. Główna atrakcja to zwiedzanie kościółka drewnianego, jest normalnie zamknięty i niedostępny dla zwiedzających. Po posiłku regeneracyjnym wyjechaliśmy z Brzezin i udaliśmy się do Małczewa. Bardzo przyjemne drogi i ożywione dyskusje umilały jazdę, co znacznie wpłynęło na morale i już wkrótce byliśmy w Małczewie. Przelecieliśmy przez tą miejscowość jak pocisk i dalej poruszaliśmy się lasem koło Wiączynia. Stąd zaproponowano nam obejrzenie cmentarza dla zwierząt, oczywiście pojechaliśmy zobaczyć, skoro i tak po drodze. Teraz byliśmy już o krok do punktu w którym każdy rozjechał się do domu, mowa o Mileszkach. Niby koniec, jednak pozostaje pewien niedosyt. Żeby go zminimalizować pokręciłem się jeszcze po Łagiewnikach (niebieski szlak) a następnie znalazłem się na Malince skąd powróciłem do domu relaksując i ciesząc się z udanego dobrze wypełnionego dnia.
Fotorelacja:
Ulica Beskidzka

Pomyśleć, że kiedyś takim czymś wyciągali wodę ze studni, albo teściową jak mi jeden pan powiedział ;) [obiekt zabytkowy]

powiało chłodem

pogoń za uciekającym peletnem

Brzeziny - cmentarz, nagrobki wojenne

Brzeziny - kościół drewniany

Brzeziny - kościół (ten wywarł na mnie ogromne wrażenie)

Ten sam tylko z daleka w całej okazałości

Kościół w Mileszkach, najstarszy Łódzki kościół, dawniej Łódź podlegała pod tą parafię.

Łagiewniki <==gdzieś pomiędzy==> Malinka

Dane wyjazdu:
19.00 km
1.00 km teren
00:48 h
23.75 km/h
Max prędkość:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)
Rower:
Koniec miesiąca
Sobota, 31 marca 2007 · dodano: 31.03.2007 | Komentarze 1
Koniec miesiącaZakończenie miesiąca miało wyglądać inaczej, jednak złożyło się tak, że brakło czasu na rzeczy przyjemne, a został czas na rzeczy potrzebne. Dobrze tylko, że dosiadłem mojej maszyny i podjechałem na kurs angielskiego. Bo inaczej bym nawet i tych 19 km nie zrobił. Jutro sobie to odbije, gdyż jedziemy z ŁTK PTTK.
Dane wyjazdu:
71.00 km
23.00 km teren
03:50 h
18.52 km/h
Max prędkość:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)
Rower:
III etapówka
Piątek, 30 marca 2007 · dodano: 30.03.2007 | Komentarze 9
III etapówkaI etap
Standardowo jazda do szkoły, przez zatłoczone ulice Łodzi. Droga identyczna co wczoraj. Jak to mówią wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, więc chyba według tej myśli powinienem z dnia na dzień zmieniać sobie trasę dojazdową do szkoły, żeby była urozmaicona. Kiedy stanąłem w drzwiach szkolnych okazało się, że jesteśmy zwolnieni z technologii informacyjnej i mamy okienko.
II etap
Bez chwili wytchnienia ruszyłem dalej w miasto. Przecież nie usiądę i nie będę siedzieć i czekać. Zrobiłem małe koło: Lutomierksa-Włókniarzy-Piłsudzkiego-Park Poniatowskiego-Piotrkowska-Nowomiejska-Zgierska-Lutomierska-szkoła.
Przejeżdżając przez Piotrkowską mijałem miejsce gdzie po południu miała się odbyć zbiórka na masę krytyczną.
III etap
Wróciłem do domu, zjadłem obiad, zagadałem do kumpla i z nim od nowa. Udaliśmy się do Łagiewnik i delikatnie objeździliśmy mniej uczęszczane prze ludzi alejki. Dojechaliśmy tak do kapliczek przy klasztorze, cyknąłem im fotkę i popędziliśmy, już w kierunku centrum by zdążyć na zbiórkę uczestników Masy....
Niejako, ze bywałem już na tej imprezie w zeszłym roku to wiedziałem jaki jest jej cel, widziałem lepsze i gorsze masy oraz lepsze i gorsze zachowania uczestników. Powiem jedno, ta była najgorsza, jakość uczestników zmalała diametralnie, zachowanie na ulicy, przygotowanie samej trasy oraz brak jakiejkolwiek minimalnej chociaż organizacji etc. Znałem cel całej tej zabawy oraz wszelkie priorytety odnośnie tego. Jednak dzisiaj to wszystko poszło w cień, zamiast odpowiadać obojętnością na agresję kierowców wobec rowerzystów, dwu-kołowcy nie zostawali w tyle i również prowadzili różne docinki co zaostrzało sytuację. Szkoda dalej język strzępić na to co się działo. Wiem jedno, ze ta zabawa z dniem dzisiejszym przestała mnie zachwycać, wręcz przeciwnie takim zachowaniom mówię stanowcze nie!
esencja: Jeżeli to ma być tak organizowane i tacy ludzie dobierani to niech to zostanie przerwane. Bo tylko przysparza to "normalnym" rowerzystom problemów na co dzień. Gdyż kojarzeni są właśnie z taką dziczą przejeżdżającą przez miasto, stanowiące poważne utrudnienie ruchu drogowego, a co najgorsze zagrożenie.
Łagiewniki - kapliczka

Dane wyjazdu:
13.00 km
0.00 km teren
00:35 h
22.29 km/h
Max prędkość:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)
Rower:
Dom-szkoła-dom :)
Czwartek, 29 marca 2007 · dodano: 29.03.2007 | Komentarze 1
Dom-szkoła-dom :)Zrobiło się nareszcie ciepło więc można rozpocząć dojazdy do szkoły na rowerze. Zawsze to jakaś przyjemność i urozmaicenie przed perspektywą 8 godzinnego siedzenia w ławce i słuchania co pan/i profesor ma dziś szczególnego do powiedzenia :/ Są tego również inne plusy m.in. szybszy dojazd do szkoły i po drodze można się ładnie wybudzić z nocnego snu. Same dobre alternatywy :)
Jedynym minusem są drogi po których przyszło mi jechać. Zaczynając od Zgierskiej [1], Włókniarzy również [1] i później już trochę mniej zatłoczone, Pojezierska i Hipoteczna, aż moim oczom ukazał się gmach szkoły. No i jesteśmy :)
Powrót nie aż tak przyjemny ze względu na wiatr w twarz, urozmaicony zmianą trasy i odbiciem lekko na wschód Łodzi. Jutro coś więcej się nakręci, bo to piątek no i jeszcze Masa przed nami.
Dane wyjazdu:
34.10 km
31.00 km teren
01:36 h
21.31 km/h
Max prędkość:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)
Rower:
Relaks
Wtorek, 27 marca 2007 · dodano: 27.03.2007 | Komentarze 7
RelaksWyszedłem pojeździć, jednak odczuwałem w nogach kilometry z poprzednich dni. Postanowiłem więc delikatnie, bez forsowania mięśni udać się do biblioteki oddać książki i dalej do Łagiewnik. Nie ma co się rozwodzić na temat jazdy w Łagiewnikach: las, liście, drzewa etc. Ciepłe dni zaczęły przeobrażać błoto w piach, jednak tam gdzie były podmokłe tereny tam nadal są. Przejechałem po wszystkich możliwych szlakach idących przez Łagiewniki łącznie z rezerwatem: zielony, niebieski, czerwony, żółty. Oczywiście z każdego wybrałem tylko jedne z ciekawszych odcinków lub posłużyły mi one do dojechania z punktu A->B. Odwiedziłem znane miejsca oraz pojechałem leśną drogą, która kiedyś wydawała mi się nie przejezdna a w rzeczywistości spotkałem tam bardzo przyzwoity techniczny zjazd. Jedyny minus z dzisiejszego dnia to wiatr. Znów jakby wzmaga na sile.
fotorelacja:
gdzieś na szlaku...

dzisiaj niezwykle ładne niebo

Dane wyjazdu:
48.39 km
30.00 km teren
02:00 h
24.20 km/h
Max prędkość:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)
Rower:
Dotlenienie umysłu
Poniedziałek, 26 marca 2007 · dodano: 26.03.2007 | Komentarze 6
Dotlenienie umysłuWybrałem się dzisiaj na wycieczkę w celu przewietrzenia mojego zaspanego umysłu. Coś trzeba było z tym zrobić bo wiedza coś nie chciała w tym stanie wchodzić. W czasie obiadu przemyślałem na spokojnie trasę jaką dzisiaj przemierzę. Opcji miałem kilka, jednak wybrałem taką, która wydawała mi się najbardziej oryginalna i przede wszystkim świeża, gdyż jeszcze w tym roku w tych rejonach nie byłem.
Wsiadłem na rower i popedałowałem do Arturówka gdzie ludzie wygrzewali się na słońcu i dalej na Wycieczkową na parking (kaloryfer) na którym nabrałem wody do bidonu. Teraz już byłem gotowy do realizacji mojego celu. Jadąc cały czas na północny-wschód odwiedziłem po drodze górkę na Rogach, z której cyknąłem parę fotek, oświetlonej silnym słońcem Łodzi. Po zjeździe wyjechałem na Ulicę Rogi, która wyprowadziła mnie na Strykowską, prowadzącą do Strykowa ;) (jak sama nazwa wskazuje).
Jechałem, jechałem tym asfaltem z przekonaniem, że zaraz się te nudy skończą, gdyż w okolicach Dobrej odbije na Dobieszków i jednocześnie wjadę na zielony szlak. Kontynuowałem moją podróż po tym szlaku, jadąc między polami, po łąkach, po miedzach, w bagnach, aż dotarłem do szlaku czarnego idącego do Strykowa. Przejechałem dalej po dość piaszczystej drodze, niestety również trzeba było się wspiąć na wyższy poziom gdyż poprzednio jechałem w dolince. Dojechałem do Cesarki, zbiornik wodny a dalej do Strykowa. Nie traciłem zbyt dużo czasu tutaj i ruszyłem od nowa w kierunku domu na południowy-zachód. Znów szosą, szczęście że tylko krótki odcinek był do pokonania tą nawierzchnią, bo bym przysnął. Z trasy na Stryków-Zgierz odbiłem na Dobrą i po 4 km byłem już w malej wsi z ładnym kościółkiem. Wróciłem ponownie na zielony szlak i nim udałem się do Łagiewnik. Tutaj już starymi i znajomymi ścieżkami pokręciłem się wśród natury.
fotorelacja:
niestety nie jest to to co chciałem osiągnąć, ale nie było czasu na zabawę. Poza tym potrzebny by tu był polar i statyw ;)

pole po drodze zaorałem, żeby ziemniaki miały na czym rosnąć :D

Cesarka okolice Strykowa, odpowiednia maniplacja przesłoną i czasem i oto zdjęcie

pierwszy plan: rower z pomostem, dalej kościół :)

kościół, okolice Strykowa, na poprzednim zdjęciu w cieniu, tutaj w pełnej okazałości :)

Ale dzisiaj wielka tarcza słońca na niebie widniała

P.S Czesiek lubię takie rozbudowane opisy, gdyż w przyszłości będę mógł zerknąć gdzie byłem i co odwiedziłem, będę to czytał prawie jak opowiadanie. To znaczne lepsze niż pisanie samych miejscowości i koniec ;)
Dane wyjazdu:
100.60 km
48.00 km teren
05:58 h
16.86 km/h
Max prędkość:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)
Rower:
Potrójny triumf
Niedziela, 25 marca 2007 · dodano: 25.03.2007 | Komentarze 7
Potrójny triumf1. 12 000 km przejechanych na Unibike (że on to jeszcze wytrzymał :P)
2. 1000 km przejechanych na bikestats.pl
3. Druga wyprawa w tym roku, a nawet w tym tygodniu z dystansem powyżej 100 km
Zmiana czasu z zimowego na letni niesie ze sobą pewne plusy i minusy. Dzisiaj wyraźnie odbiło mi się wcześniejsza niż do tej pory pobudka by na czas dotrzeć na miejsce zbiórki.
Wróćmy jednak do paru podstawowych informacji... Co niedziele grupa Łódzkich Kolarzy PTTK zbiera się na Rynku Staromiejskim by poprowadzić rowerzystów po ziemi Łódzkiej, pokazać jej wspaniałe miejsca, opowiedzieć ciekawe historie o nich a także spędzić czas w miłej kolarskiej atmosferze.
Tyle tytułem wstępu przejdźmy do dzisiejszej wycieczki. Z rynku Staromiejskiego znajdującego się w centralnej części Łodzi ruszyliśmy na zachód w stronę Aleksandrowa Łódzkiego. Na obrzeżach miasta odbiliśmy na północ i po małych problemach z przejazdem przez piaski dotarliśmy do Lasu Okręglik (Las Harcerski lub Las Zgierski). Dalej potoczyliśmy się obrzeżami Zgierza by wjechać do nadleśnictwa Grotniki i zrobić jeden z pierwszych dłuższych postoi. Niektórzy zaczęli już pałaszować robione pewnie naprędce kanapki rano, a niektórzy zajęli się rozmową. Zanim jednak nastąpiła ta miła dla każdego chwila wytchnienia musieliśmy przebrnąć przez nie lada zaporę jaką przygotowała nam natura w postaci podtopionej drogi pod nasypem kolejowym, co zmusiło nas do wspinania się niczym na alpejskie szczyty, a następnie schodzenia po grząskim bo wysypanym żwirem nasypie. Powróćmy do pikniku, z pełnymi żołądkami wystartowaliśmy w dalszą drogę by niebawem znaleźć się na czerwonym szlaku idącym z Grotnik w kierunku trasy nr. 1. Jadąc dobrą leśną drogą zahaczyliśmy o mogiły z II wojny światowej i przejechaliśmy do Rosanowa. Dalej Jasionka, Kania - w której klubowicze PTTK podstemplowali swoje książeczki na dowód odbycia wycieczki oraz naprawili przebitą oponę. Wyruszywszy dalej dojechaliśmy do Białej, w której zwiedziliśmy z zewnątrz piękny drewniany kościółek. Kolejnym celem był Szczawin, miejscowość leżąca nad samą autostradą A2. Stąd już sprinterskim tempem ;) do Czaplinka i Józefowa po drodze obiła nam się jeszcze Palestyna. Tym razem dowiedziałem się, że Palestyna teraz składa się z dwóch trzech domków, a można zauważyć to tylko na starych tabliczkach adresowych na których jest zachowana ta nazwa. Ze skrzyżowania dalej pod górkę po "kocich łbach" do miejscowości o ciekawie brzmiącej nazwie Ukraina. Od niej już tylko krok do głównej szosy Zgierz-Stryków. W tym momencie musieliśmy się rozdzielić gdyż czas naglił kuzyna i udałem się z nim do Skotnik i dalej koło cmentarza w Łagiewnikach do klasztoru. Troszkę dalej przy ulicy Wycieczkowej rozstaliśmy się i on pojechał do domu, ja jednak spotkawszy kolegę ruszyłem dalej w las. Pojeździło się trochę po Łagiewnikach, okolice Modrzewia, niebieski szlak i dalej ruszyliśmy do centrum. Kolejne kilometry i wróciwszy do domu zerknąłem na licznik i ku mojemu miłemu zaskoczeniu zauważyłem dystans powyżej 100 km.
Co tu dużo mówić, dzień się udał jak nie wiem co. Pogoda dopisała, nastroje również, zmęczenie nieznaczne. Czego więcej chcieć......................może tylko żeby się mniej PTTK-owcy wlekli na tych dystansach ;)
Fotorelacja:
Krótki postój las Okręglik, w tle ulica Szczecińska (między Łodzią a Zgierzem)

Nieświadomi, spokojni jedziemy do miejsca...

...które przerosło nasze wyobrażenie jak je przebrnąć

czerwony szlak, w kierunku Emilii

mogiły zamordowanych tu więźniów i pogrzebanych na terenach lasu Grotnickiego

Biała, kościół drewniany

podjazd od józefowa po "kocich garbach" do Ukrainy

natura, natura, natura, to lubię :), a na zdjęciu oczywiście sarenki :P

Z dalszej części wycieczki nie ma zdjęć, bo jakoś nie było czasu wyciągnąć tego aparatu i zrobić jakieś ładne zdjęcie.
Teraz trzeba jakieś 150 km przejechać, żeby się rozkręcić i dopiero podjąc się 200-stu kilometrów.
Dane wyjazdu:
16.11 km
16.11 km teren
01:18 h
12.39 km/h
Max prędkość:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)
Rower:
Wiater wiał, wienc wyszłem na rower ;)
Sobota, 24 marca 2007 · dodano: 24.03.2007 | Komentarze 4
Wiater wiał, wienc wyszłem na rower ;)W czasie rozmowy z kolegą na gadu-gadu stwierdziłem, że dalsze kontynuowanie omawianego problemu nie ma sensu, szczególnie, że rozmowa z nim przypominała rozmowę z analfabetą stąd też i dzisiejszy tytuł wycieczki pisany samymi bykami ;), i postanowiłem iść na rower.
Po drodze zatrzymała mnie mama i poprosiła żebym również ją zabrał. Trochę mi to nie było na rękę, wiadomo mniejszy dystans, mniejsza prędkość, marudzenie odnośnie złego doboru szlaku, ale cóż zrobić zgodziłem się. Po chwili jechaliśmy już do lasu Okręglik. Pojeździliśmy po leśnych ścieżkach, w miarę suchych, jak na ostatnie deszcze oraz dojechaliśmy do dawnych zakładów Boruta koło Zgierza i dalej do sztucznych zbiorników napełnianych zanieczyszczeniami przemysłowymi (woda) z tychże zakładów. Po drodze zerwaliśmy bazie na wielkanocny stół i udaliśmy się do domu.
Silny wiatr dmuchał ze wschodu, co utrudniło powrót, ale nie uniemożliwiło :P
Dane wyjazdu:
12.30 km
12.30 km teren
01:00 h
12.30 km/h
Max prędkość:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)
Rower:
Mokro, dżdżysto, wilgotno
Środa, 21 marca 2007 · dodano: 21.03.2007 | Komentarze 1
Mokro, dżdżysto, wilgotnoNiby pogoda nieciekawa i temperatura niska jednak coś ciągnie człowieka żeby wyjść na zewnątrz i choć troszkę się przejechać. Poczuć jak świeże powietrze wypełnia nasze płuca.
Z tym oto myśleniem poszedłem po rower do garażu by wkrótce przemierzać błotniste drogi. Tym razem udałem się w kierunku lasu Zgierskiego by tam zobaczyć co się pozmieniało od czasu kiedy ostatni raz tam byłem, a było to dawno temu. Jadąc na slicku z przodu, ślizgałem się niemiłosiernie aż w końcu musiało to się źle skończyć i wylądowałem na ziemi, nie zdążając się wypiąć :D (prawie tradycja)
Zebrawszy się w sobie ruszyłem dalej teraz już nieco ostrożniej jednak z każdym metrem nabywałem większej wprawy w manewrowaniu po tym grząskim gruncie. Tak dojechałem do lasu Zgierskiego, zwanego też lasem Harcerskim lub lasem Okręglik.
Pojeździłem po starych duktach leśnych wspominając dzieciństwo kiedy z rodzicami się tu przyjeżdżało i ganiało jeszcze na bmx między drzewami. Dojechałem na polankę, często wykorzystywaną jako miejsce piknikowe.




Troszkę dalej od tego punktu znajduje się pomnik Okręglik, czyli pamięci ofiar zamordowanych w latach 1939-45

Dalej od pomników skierowałem się na północ i natrafiłem niebieski szlak, kiedyś muszę sprawdzić gdzie on prowadzi i gdzie rozpoczyna. Dojechałem nim do ni to ścieków ni to strumyczka, trzeba jakieś informacje o tym znaleźć.



I tak mile i spokojnie przejechałem ok. 7 km po czym zauważyłem, że jedzie mi się jakoś ciężej niż dotychczas i odczułem jakąś dobrą amortyzacje na tylnej oponie. Spojrzałem na nią, a tu połowy powietrza już nie ma. I w ten sposób zakończyła się moja dzisiejsza wycieczka, a miało być tak pięknie.
Dałem dzisiaj dla odmiany miniaturki zdjęć na początku i dalej już pełnowymiarowe fotki. Cel zamierzony, gdyż pierwsze zdjęcia i tak wchodzą na archiwum tudzież na wykres roczny, więc nie ma sensu ich dawać większe a dalsze już mogą być takie.




